| JA1KUBA artykuły i komentarze |
| Tak się kiedyś nęciło. Przepraszam pana, a co najlepiej wrzucić do wody aby zanęcić liny? - Gówno. Pada szybka odpowiedź. Czyżby gość nie miał ochoty na rozmowę? Nic bardziej mylnego. Pamiętam, jako mali chłopcy, chcąc pogonić pewnych intruzów. (wstyd przyznać) Wzięliśmy kiedyś po patyku do ręki, zanurzyliśmy w krowim placku i mach z całej pary w kierunku wroga. Aby taka broń była skuteczna krowi placek musiał być jeszcze świeży. Gdy już termin jego przydatności minął z wierzchu twardniał. Pod jego skorupą wiła się masa robaków podobnych do białego robaka, tylko żółtego koloru. Koleś kontynuuje: Kiedyś brało się krowi placek nadziewany amatorami krowich odchodów i rzucało się go do wody w okno przygotowane pośród wodnej roślinności. Przyschnięty placek pływał po powierzchni a robaki spadały w głębię nęcąc piękne liny. Razem z krowim plackiem do wody można było rzucić darń trawy z jego okolicy. W takim miejscu chętnie i licznie przebywały dżdżownice, które liny wydłubywały z tej trawy. Innym sposobem nęcenia, nie mniej drastycznym, rzekłbym nawet bardziej ohydnym, ale równie skutecznym. Było wieszanie kawałka padliny nad wodą. Trzeba było upatrzeć sobie dobre miejsce na łowisko, koniecznie ze zwisającą gałęzią nad wodę. Na tejże gałęzi wieszało się kawałek mięsa (może być padnięta kura) Na tym mięsie muchy składały jaja a z nich wylęgały się białe robaki. Wędrowały one po tym mięsku. Jak, któremu zakręciło się w głowie, potknął się albo zbytnio się objadł to spadał z tego mięsa do wody. A tam czekały już rozdziawione pyski ryb. Przy tej metodzie nęcenia zalecałbym stanowisko z wiatrem w plecy! Trzeci sposób dawnego nęcenia znam nie z opowiadań tylko obserwacji. Pewien wędkarz z sąsiedniego łowiska na ryby przynosił pończochy. Strasznie mnie to zdziwiło i zaciekawiło więc patrzyłem na to co robi częściej niż na swoje spławiki. Podczas łowienia sypał do wody zanętę. Po zakończonym łowieniu sypał pozostałą zanętę w kawałki pończochy i tak zawiązane kulę zanętowe wielkości pięści rzucał w łowisko. Pończocha z zanętą zanurzona prawie całkowicie pływała przy powierzchni wody w obrębie jego łowiska. Żadne większe kawałki zanęty nie miały prawa przedostać się przez pończochę jednak biała smuga zapachu i drobinek jedzenia skutecznie nęciła mu liny i karasie. Nie były to olbrzymy ale nadrabiały ilościowo. |