Przemijanie.
Pozwalam sobie zamieścić krótkie wspomnienie o moim koledze i przyjacielu wielu wypraw wędkarskich! Był ze mną na tamtym portalu! Chciałbym, aby był i na tym jeśli nie macie nic na przeciwko! Może czegoś ciekawego się dowie i przyda mu się tam gdzie w tej chwili jest! Nie mogę sobie wyobrazić, żeby nie łowił w niebiańskich wodach!

Dziś uczestniczyłem w smutnej ceremonii! Odprowadziłem kolegę Zygmunta Rzepeckiego na miejsce wiecznego spoczynku.! Poznałem Go przed wielu laty! Był kilkanaście lat starszy ode mnie! Doświadczony przez życie. Które nie bardzo Go rozpieszczało! Wcześniej stracił ojca, jeszcze przed wojną! Jako młody siedemnastoletni chłopak, w wojenny czas trafił na roboty przymusowe do Niemiec. Budując różne budowle i bunkry dla nazistowskich notabli w Berlinie oraz bliższej i dalszej okolicy. Przeżył ciężkie naloty dywanowe aliantów na stolicę faszystowskich Niemiec. Wielokrotnie będąc na rybach w Łagowie Lubuskim pokazywał barak który budował własnymi rękami. Po wojnie wrócił do Polski, choć przez chwilę służył w Polskiej Armii na Zachodzie.

Wrócił jak sam mówił, aby zapewnić byt matce. Poszedł do pracy na kopalnię. Pracował na dole! Gdzie przeszedł wszystkie szczeble wtajemniczenia górniczego, aż po ratownika! Wielokrotnie brał udział w trudnych akcjach ratowniczych na różnych kopalniach, Niejednokrotnie narażając własne życie dla ratowania zasypanych kolegów. Należał do aktywnych członków Ochotniczej Straży Pożarnej. Był skromnym życzliwym człowiekiem i kolegą! Nasza znajomość i przyjażń trwała kilkadziesiąt lat. Ilości razem odbytych wypraw wędkarskich nie zliczę. Wiele z nich było bardzo humorystycznych. Zygmunt miał dar do wpadania w nie do końca zawinione tarapaty. Większość z nich kończyła się szczęśliwie! Wiele Jego przygód funkcjonuje w gronie moich przyjaciół jako anegdoty. Miał siódmy zmysł do odnajdywania rzeczy zapomnianych przez innych i właściwie nie do znalezienia przez zwykłego człowieka!

No i wędkarstwo! Każdą wolną chwilę poświęcał swojemu hobby! Łowiąc wielokrotnie takie ryby o których inni nie mieli prawa nawet pomyśleć. A sprzęt którym się posługiwał, byłby cennym eksponatem muzealnym, jeśli by istniało muzeum wędkarstwa! Był, żywym zaprzeczeniem i potwierdzeniem, że sprzęt ryb nie łowi. Ryby łowią myślący wędkarze. Zawsze był skory do niesienia pomocy bliżniemu! Myślę, że będzie mam Go bardzo brakowało na wyprawach wędkarskich. Choć w ostatnich kilku latach chorował i już nie był na tyle sprawny aby trzymać wędkę w ręce!

Mam nadzieję, że tam gdzie teraz jest, będzie mógł wędkować do woli! A nam Zygmuncie będzie Cię bardzo brakowało! Cóż wszystko przemija i pewnie kiedyś znowu razem pójdziemy na ryby!


Longin.


  PRZEJDŹ NA FORUM